Bezsensopedia
Advertisement
Mapa Hiszpanii

Patrząc na mapę Hiszpanii można dojść do wniosku, że są tam same góry. Oglądając wyścig wyciągamy podobne wnioski

Vuelta a España - wyścig kolarski rozgrywany w Hiszpanii, jeden z trzech wielkich turów. Składa się z 21 etapów, z czego jakieś 2/3 to etapy górskie. Podsumowując, ten wyścig to trzy tygodnie zapieprzania na rowerze pod górę... Żeby nie było zbyt lekko, jedna z tych gór to Alto del Angliru - nachylenie prowadzącej tam drogi sięga 25% (fajnie musi wyglądać wjeżdżająca tam wywrotka z węglem).

Etapy wyścigu porozrzucane są najczęściej gdzieś po obwodzie Hiszpanii. W środku jest tylko ten ostatni.

Poziom trudności sprawia, że peleton w momencie dotarcia do mety liczy jakieś 5-10 osób. A nawet jak liczy więcej, to i tak przed nim na mecie zamelduje się jakaś ucieczka składająca się z zawodników (lub z zawodnika) mających po dwie godziny straty do lidera. Tak więc sprinterzy sobie nie poszaleją. Mogą sobie za to poszaleć górale - ci mega wypasieni w walce o generalkę, a ci średnio wypasieni w walce o zwycięstwa etapowe. Mega wypasieni kolarze o zwycięstwa etapowe nie walczą, bo skupiają się na pilnowaniu siebie. W ten sposób zdarzali się zwycięzcy Vuelty, którzy nie wygrali tam żadnego etapu.

W 2013 roku Vueltę wygrał 42-latek. Z początku w miarę dobrze jechał wtedy nasz Rafał Majka, ale na którymś etapie go zmroziło i potem musiał robić za rozprowadzającego. Kolarstwo jest brutalne.

Advertisement