Bezsensopedia
Advertisement
Sydney Opera House - Dec 2008

Opera. Właściwie jedyny budynek w Sydney, którego kształt powinieneś kojarzyć. Wszystkie inne są równie nowoczesne i tak dalej...

SydneyHarbourBridge1 gobeirne

Most. Jeśli powiększysz zdjęcie do maksymalnych rozmiarów i dobrze się przyjrzysz, zobaczysz gromadkę ludzi wchodzących na górę

Sydney – największe miasto Australii i stolica stanu Nowa Południowa Walia, siedziba władz całego kraju jest tylko 15 razy mniejsza Canberra. Ot, tak dla równowagi.

Położenie[]

Sydney leży nad Pacyfikiem, a konkretniej nad jakąś zatoką wielkości naszego Grudziądza, którą przerobiono na jeden wielki port. W miejscach, gdzie brzeg nie jest betonowy, znajdują się plaże. Na nich początkujący surferzy mogą szpanować przed koleżankami swoją deską, a nieco bardziej zaawansowani - tym, co wyczyniają na tej desce. Czasem jakiś rekin postanowi przekąsić jakiegoś człowieka. Sielanka, ład, spokój, harmonia z naturą...

Sport[]

W 2000 odbyły się tu igrzyska olimpijskie. Na złość Atenom. Ponadto w mieście działa sporo lokalnych klubów lokalnych sportów z futbolem australijskim na czele. O co w tym chodzi - nie wiadomo...

Atrakcje[]

Podstawową atrakcją Sydney są już wspomniane plaże. Z racji, że Australia znajduje się na tej półkuli, na której ludzie chodzą do góry nogami, w grudniu można się nań natknąć na świętego Mikołaja w kąpielowych gatkach.

Jeśli na plażę się nie da[1], można iść pozwiedzać miasto. Chyba najbardziej charakterystycznym budynkiem w mieście, w dodatku blisko oceanu, jest Sydney Opera House. Budowali ją chyba 16 lat, a jedyny spektakl, na jaki stać przeciętnego człowieka, to obserwowanie sprzątaczek zmywających scenę po występie prawdziwych gwiazd. Przez port-zatokę można przedostać się po wielkim moście o oddającej wszystko nazwie Wieszak. Podobno da się legalnie wejść na szczyt konstrukcji. Starówka[2] jest na tyle mała, że da się ją obejść w kilka godzin, nie będąc Robertem Korzeniowskim. To naprawdę nieźle jak na miasto o powierzchni całej Czarnogóry. Jeśli jednak komuś się nie chce, może po prostu wejść na Sydney Tower i popatrzeć na to wszystko z wysokości.

Przypisy

  1. Deszcz, grad, atak rekina, albo po prostu plaża się znudziła.
  2. O ile w przypadku miasta powstałego w XIX wieku można mówić o starówce.
Advertisement