Bezsensopedia
Advertisement

Profil na nk.pl założony przez jakiegoś fana Schlierenzauera. Jak widać, posiadanie fanów nie zawsze jest powodem do dumy...

Skoki narciarskie to taki sport, w którym kilkudziesięciu facetów po kolei skacze sobie na nartach, a na końcu zawsze wygrywają Austriacy.

Tak zapewne powiedziałby Gary Lineker, gdyby był skoczkiem.

Ciekawe, skąd oni ich biorą...

Rozważania polskiego kibica

Reprezentacja Austrii w skokach narciarskich – zespół narciarskich wymiataczy, którzy ostatnimi laty zgarniają praktycznie wszystko jako drużyna i w dodatku sporo indywidualnie (chociaż ostatnio walka się wyrównała). Poziom skoków jest tam tak wysoki, że jeśli zawodnik dwa razy nie wejdzie do trzydziestki, to wylatuje z kadry. Sezon 2012/13 był pierwszym sezonem od 2004, w którym zostali pokonani w Pucharze Narodów, co było wielkim wstydem (na dodatek o zaledwie sześć punktów!). Sponsorem kadry jest koncern przetwarzający ropę, przez co niektórzy spiskowcy sądzą, że cena paliwa zależy od ich wyników.

Popularność

Ze względu na wysoki poziom austriaccy skoczkowie mają mnóstwo fanów w kraju i za granicą. W Polsce kibicują im różni wielcy znawcy skoków (w tym pokemony), którzy oglądają tylko skoki Małysza Stocha i pierwszej piątki.

Kryzys

Jednak wszystko co dobre, kiedyś się kończy. W okolicach 2014 roku zaczął słabnąć Schlierenzauer, Morgi zakończył karierę, a następcy (Kraft i Hayböck) nie byli już na tyle kosmicznie silni, by ich zastąpić. Obecnie kadra nawet w Pucharze Narodów dostaje baty od Norwegów, Niemców i (o dziwo) Polaków, a po piętach depczą im Japończycy. Choć z drugiej strony, patrząc na wyniki, niejedna federacja narciarska marzyłaby o takim "kryzysie".

Zawodnicy

  • Stefan Kraft – dość młody zawodnik, któremu do zdobycia wszystkich najważniejszych tytułów brakuje tylko zwycięstwa na igrzyskach. Ze względu na swój wzrost jest czasami nazywany krasnalem. Od kilku lat przesadza ze świętowaniem Nowego Roku, co skutkuje słabszym występem na skoczni w Ga-Pa i odpadnięciem z walki o końcowy triumf w TCS.
  • Michael Hayböck – przez pewien czas był na równi z Kraftem, ale ostatnimi czasami nie należy już do czołówki, przynajmniej tej najściślejszej.
  • Manuel Fettner – znany głównie z udanej próby utrzymania się na jednej narcie oraz z tego, że jego sezon życia nastąpił w wieku, w którym niektórzy skoczkowie myślą już o emeryturze. Co starsi polscy kibice kojarzą go jeszcze z debiutu na TCS 2001, kiedy to jako piętnastolatek otarł się o podium w jednym z konkursów.
  • Daniel Huber – całkiem niezły zawodnik, choć do ścisłej czołówki trochę mu brakuje. Szczególnie lubi skocznię w Wiśle-Malince. Słynie z walenia się w kolana na belce startowej.
  • Stefan Huber – rok młodszy brat Daniela. Na razie aktywny głównie w Kontynentalu i FIS Cupie.
  • Philipp Aschenwald - też młody i też przez dłuższy czas skazany na starty w Kontynentalnym[1], choć od sezonu 2018/19 notuje zauważalną zwyżkę formy.
  • Clemens Aigner i Clemens Leitner – ciekawe przypadki - za mocni na Puchar Kontynentalny, gdzie nie mają sobie równych i jednocześnie za słabi na regularne punktowanie w 30-tce PŚ. Dla takich jak oni przydałoby się zrobić jakieś pośrednie rozgrywki[2].
  • Markus Schiffner – swego czasu młodzieniec próbujący nawiązać do tradycji dawnych cudownych dzieci austriackich skoków. Latka jednak lecą, a sukcesów ni widu, ni słychu.
  • Jan Hörl – choć jeszcze nic wielkiego nie osiągnął, już obwołano go następcą Goldiego, Morgiego i Schlieriego. Czy słusznie - czas pokaże.

Byli zawodnicy

  • Gregor Schlierenzauer – podejrzanie szybko zaczął wygrywać, ale z drugiej strony 53 zwycięstwa, a tylko dwie Kryształowe Kule... Ostatnie lata kariery upłynęły mu na wiecznym poszukiwaniu zaginionej formy.
  • Thomas Diethart – pojawił się znikąd i wygrał Turniej Czterech Skoczni. Pomyślał sobie, że zrobił swoje i tyle go widziano.
  • Thomas Morgenstern – z początku nazywany cudownym dzieckiem austriackich skoków, potem został nieco przyćmiony przez Schlierenzauera. Zasłynął z mnóstwa sukcesów oraz... upadków, których podejrzanie duża liczba sprawiła, że zaczął obawiać się o własne życie i pomimo dość młodego wieku skończył ze skakaniem[3].
  • Andreas Kofler – bardzo solidny zawodnik, pozostający jednak przez większość kariery w cieniu Morgensterna i Schlierenzauera. Z tym pierwszym m.in. przegrał złoto olimpijskie o 0,1 punktu. Na pocieszenie został mu triumf w TCS i mnóstwo złot w drużynie. Skakał dość długo, licząc że na stare lata odzyska dawną formę, ale się przeliczył[4] i po sezonie 2018/2019 zniknął ze skoczni.
  • Martin Koch – wielbiciel mamucich skoczni, na których bił rywali, podczas gdy na mniejszych obiektach sam był chłopcem do bicia. Z racji krzyżowania nart w locie nazywany jest prekursorem stylu X, choć pretensje do owego tytułu zgłasza też Tommy Ingebrigtsen.
  • Andreas Widelec Widhölzl – raz wygrał Turniej Czterech Skoczni i Letnie Grand Prix[5], poza tym plasował się głównie na 2. lub 3. miejscu.
  • Martin Höllwarth – zwycięstw (poza pojedynczymi konkursami PŚ) za wiele nie miał, ale na niższych stopniach podiów meldował się regularnie. Bardziej niż ze skakania zapamiętany został ze strojenia śmiesznych min na belce startowej.
  • Andreas Goldberger – to właśnie on rozpoczął epokę "cudownych dzieci"[6] w austriackich skokach. Trzy razy zdobył Puchar Świata pomimo niezbyt oszałamiającej liczby zwycięstw w konkursach (20)[7].
  • Stefan Horngacher – jako skoczek plasował się mniej więcej na poziomie Dawida Kubackiego[8] Macieja Kota – solidny punkt drużyny, jednak bez oszałamiających osiągnięć indywidualnych. Jako trener z wiadomych względów był uwielbiany przez polskich kibiców, choć po przejściu do kadry Niemiec w 2019 sytuacja najpewniej się odwróci.
  • Wolfgang Loitzl – kojarzony głównie z ześlizgnięciem się na rozbiegu podczas konkursu w Zakopanem w 2004. Ten wątpliwy wyczyn niestety przesłonił inne jego sukcesy, których wcale nie miał tak mało (chociażby wygrana w TCS i MŚ).
  • Reinhardt Schwarzenegger Schwarzenberger – nieźle skakał w wieku juniorskim, parę razy nawet stał na pudle, ale potem coś w nim pękło i stał się przeciętniakiem. Jedyny skoczek w historii, którego imię i nazwisko nie mieściło się na grafikach telewizyjnych.
  • Manuel Poppinger – kilka razy załapał się do dziesiątki i nic ponadto.
  • Florian Liegl, Christian Nagiller, Balthasar Schneider i Matthias Hafele – w debiutanckim sezonie 2002/03 wyskoczyli z kapitalną formą, przebojem wdzierając się na czołowe lokaty konkursów PŚ. Szybko okazało się, że nie tyle za sprawą swoich umiejętności, co kombinezonów z krokiem w kolanach, które dawały im niesamowitą nośność. Po zmianie przepisów, w kolejnym sezonie okazało się, że są w gruncie rzeczy słabeuszami i szybko pokończyli kariery.

Przypisy

  1. Uroki bycia Austriakiem.
  2. Że też wujek Walter na to nie wpadł...
  3. Nieee no, absolutnie Kofler nie maczał w tym palców.
  4. Wiadomo, musiałby być Japończykiem...
  5. No dobra, jeszcze Turniej Nordycki (tylko któż pamięta, że istniało coś takiego...).
  6. W sumie nadal wygląda jak dziecko.
  7. Porównajcie choćby ze Schlierenzaurem...
  8. Nieaktualne od mistrzostw w Seefeld.


Skoczek.png
Skoki narciarskie

Reprezentacje: AustraliaAustriaBułgariaChinyCzechyEstoniaFinlandiaFrancjaJaponiaKazachstanKoreaNiemcyNorwegiaPolskaRosjaRumuniaSłoweniaSzwajcariaTurcjaUkrainaUSAWłochy
Zawody: Letnie Grand PrixFIS CupMistrzostwa ŚwiataMistrzostwa Świata w lotach narciarskichPuchar KontynentalnyPuchar ŚwiataRaw AirTurniej Czterech Skoczni
Skocznie: AistAlpensia Jumping ParkBergiselCopper PeakGorney GigantGranåsenGross-Titlis-SchanzeHeini-Klopfer-SkiflugschanzeHochfirstschanzeHolmenkollbakkenJeštědKulmLetalnicaLysgårdsbakkenMidtstubakkenMiyanomoriMühlenkopfschanzeNeue Große OlympiaschanzeOkurayamaPaul-Ausserleitner-SchanzePine Mountain JumpPuijoRukatunturiRusskije GorkiSalpausselkäSchattenbergschanzeSkocznia Olimpijska w HakubieStadio del TrampolinoTrambulină Valea CărbunăriiTrampolino Dal BenUtah Olympic ParkVikersundbakkenVogtlandarenaWielka KrokiewWisła-MalinkaČerťák
Inne: BulaCompetition cancelledDeluxe Ski Jump 4Kryształowa KulaStyl V

Advertisement