Bezsensopedia
Advertisement

Gitara z supermarketu - produkt gitaropodobny, który można kupić w supermarkecie lub na bazarze już od 50 złotych. Jest wielokrotnie tańsza od gitary ze sklepu muzycznego, ale za to działa wielokrotnie krócej w ogóle nie działa. Gitary te kuszą klienta niską ceną i innymi atutami, takimi jak np. struny w naturalnym kolorze.

Opis gitary[]

Gitara z supermarketu może występować w trzech modelach:

  • banan - gryf jest wygięty tak mocno, że struny są rozpięte trzy centymetry nad progami i do przyciskania ich trzeba użyć siły Pudziana,
  • łódka - gryf jest wygięty całkiem w drugą stronę, tak że struny obijają się po progach,
  • wstążka - gryf jest powyginany w sposób niemożliwy do opisania słowami.

Zastosowanie[]

W przypadku gitary z supermarketu pojęcie wiosło nabiera nowego znaczenia, gdyż ona naprawdę ma więcej wspólnego z wiosłem niż z gitarą. Jednak oprócz wiosłowania nadaje się ona do paru innych rzeczy, na przykład:

  • do publicznego rozwalenia o ścianę;
  • w charakterze rakiety do badmintona;
  • jako rozpałka na ognisko (uwaga! podczas spalania mogą się wydzielać toksyczne substancje);
  • do zrobienia sobie z nią zdjęcia i szpanowania (wśród ludzi, którzy porządnej gitary nie widzieli na oczy);
  • wersja dla osób o wyjątkowo mocnych nerwach: do grania na niej!

Strojenie[]

Jeśli jesteś desperatem o masochistycznych skłonnościach i chcesz zagrać na gitarze z supermarketu, to musisz ją najpierw nastroić. Sztuka ta nie jest prosta, gdyż przekręcanie kluczami nie skutkuje większym naprężeniem struny, tylko wygięciem gryfu do góry. Jeśli zaś przesadzisz ze strojeniem, to mostek może nagle wystrzelić do góry i z ogromnym impetem wylądować na twojej czaszce. I potem w Fakcie powstają artykuły typu Gitara chciała mnie zabić.

Advertisement