Bezsensopedia
Advertisement


Nuvola apps kaboodle ACHTUNG! Ten artykuł zawiera coś na kształt spoilerów, czyli szczegółów fabuły mogących odebrać przyjemność z pierwszego oglądania filmu. Jeśli nie chcesz ich znać, lepiej wybierz sobie coś innego. Poza tym, jeśli nie znasz filmu, to możesz nie kapować, o co w tym haśle chodzi.


Śmierć nadejdzie jutro – film science-fiction o Jamesie Bondzie, ostatni z Brosnanem. Film uznawany był za wyjątkowy, bo w paru scenach Bond był nieogolony. Z początku go nawet trochę torturowali.[1]

Utwór odtwarzany podczas czołówki wykonuje Madonna. Naprawdę.

Wg niektórych, film ten miał być pierwotnie kolejną częścią Gwiezdnych wojen. Aby go zaliczyć do tamtej serii, brakuje mu tylko walki na miecze świetlne[2] i używania Mocy. Bo miotanie błyskawic w zasadzie było...

Opis[]

Pierwsze sceny filmu przedstawiają zwyczajne życie Bonda, tzn. walkę z całym garnizonem wojska, pościg po polu minowym i inne takie.[3] Jednak jakimś cudem Bond został złapany przez północnokoreańską armię. Uwięziono go i torturowano. Po kilkunastu miesiącach kontrwywiad go uwolnił, ale przestał mu ufać. Tak więc Bond na własną rękę postanowił złapać tego żółtego, za którego został wymieniony.

Dalej film przedstawia już totalne science-fiction. Kolejne sceny przedstawiają takie fascynujące[potrzebne źródło] rzeczy, jak:

  • klinika, w której można sobie przeszczepić geny,
  • niewidzialny samochód,
  • diamentowy satelita potrafiący świecić niczym słońce...
  • ...lub strzelać do ludzi z lasera,
  • okulary pokazujące stan wyobraźni.

Do tego w filmie jest jeszcze masa zapierających dech w piersiach[potrzebne źródło] efektów specjalnych. Możemy zobaczyć tam m.in. walkę pomiędzy przesuwającymi się laserami i Bonda surfującego na klapie od samochodu po narysowanej w Paincie fali powstałej po stopieniu się lodowca.

Przypisy

  1. Obecnie tortury nie są już wyjątkiem. W Casino Royale pokazali obijanie jajec grubym sznurkiem. Tzn. pokazali obijanie, samych jajec nie było widać.
  2. Chociaż były lasery. Wyglądało to trochę podobnie, może by uszło w tłoku...
  3. To jeszcze nie jest science-fiction. Do fantastyki dojdziemy za chwilę.
Advertisement